Codzienne postanowienia bez daty ważności
Oddaje właśnie wałek i matę do ćwiczeń. Kilka tygodni wcześniej padały słowa po otwarciu szafy: Będę kiedyś ćwiczył. Muszę się do tego zabrać. Potrzebuje tego, bo kiedyś.... to zrobię.
Wałek leżąc zakurzony zajmował przestrzeń i przypominał, że kiedyś coś zrobię lub potwierdzał mnie w przekonaniu, że te codzienne postanowienia z niedopowiedzianą datą po prostu nie działają.
Pakuje i oddaje przez co jest szansa na stworzenie nowej przestrzeni na coś nowego, a może po prostu na pozbycie tego, co bardziej przytłaczało niż mobilizowało. Teraz bez braku alternatywy i wałkowo-szafowej wymówki staje przed podjęciem decyzji, by zabrać się do tematu ćwiczeń na nowo, gdzie słowo „kiedyś” zamieniam na „dziś”.

Komentarze
Prześlij komentarz