Świadome porażki 


Czytając książkę „Jak żyć uważnie”, która wpisuje się w moje minimalistyczne podejście i pomaga zrozumieć jak funkcjonować w nowo wypracowanej przestrzeni, znalazłem zapisek: „Jeśli mamy przeciwstawiać się przeszkodom, musimy się wykazać dużą inicjatywą, odpowiedzialnością i zdecydowaniem”. Tak, to święta prawda. Dyscyplina to odpowiedzialność a zdecydowanie wraz z inicjatywą to  namacalne „tak” i pierwszy krok ku dobremu. 



Niemniej jedynak pojawiają się przeszkody. Często nawet o nich nie myślimy, po prostu rezygnujemy i liczymy, że któregoś dnia znowu podejdziemy do tematu, jeśli gwizdy będą nam sprzyjać. Standardowa i powtarzana do znudzenia argumentacja „nie chce mi się”, „jestem zmęczony”, „jutro nadrobię” to coś, czemu w sumie nigdy się nie przyglądaliśmy, po prostu akceptuje się ten stan bytu. A tutaj pojawia się strategiczne pytanie: co to za stan, skąd się wzial i co zrobić aby się nie powtórzył?

Wcześniej nie zdajemy sobie sprawy z istnienia tych czy innych przeszkód, bo pojawiają się one tak impulsywnie, ze skrywają się wśród innych facebookowych newsów. Kiedy jednak zatrzymamy się na chwilę, przyglądniemy temu co nam przeszkadza i nauczymy się przewidywać, możemy poprzez samokontrolę wyrwać się z błędnego koła słomianych zapałów i pobożnych życzeń.
Przykładowe postanowienia o porannym bieganiu chyba każdym z nas deklarował kilka razy w życiu. Później zapewne pojawiały się powtarzające wzory zachowań, którym zapewne nigdy się nie przyglądaliśmy. Najbanalniejszy, który przychodzi mi do głowy to zapędzenie się w wieczornym maratonie Netflixowych seriali, gdzie następnego dnia poranek z towarzyszącym lenistwem i ospałością wydaje się wręcz nierealny, a z którymi musimy się zmierzyć. Tej walki można było uniknąć przez rozsądne planowanie i organizacje czasu, aby uwzględnić to, co na dłuższą metę jest dla nas najważniejsze. 
Zrozumiałym jest, ze okazjonalnie zdarza się poświecić nasze poranne postanowienie na rzecz cieplej kołderki lub porannego kaca. Jedynie na co musimy zwróci uwagę to porażka. Ale nie ta z niewykonania naszego postanowienia, ale ta z niechęci wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny i nieumiejętności dokonania jasnego wyboru między tym co ważne.


Prawda boli? Tak, zwłaszcza ta banalna, o której niby się wie, ale nie dopuszcza do świadomości. Jednak warto podkreślić, ze jakakolwiek przeszkoda nie pojawia się przypadkowo, tylko jest spowodowana określonymi przyczynami i konkretnymi warunkami. A my – i jest to bardzo ważne – mamy na nie wpływ. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wstęp